English Version Polska wersja


Pomóż nam pomagać innym!
Jeśli chcesz przekazać darowiznę na rzecz Warszawskiej Misji Ochotniczej kliknij link poniżej:

Życiowa zmiana

Prowadzony przez WVM program „Życiowa zmiana” ma za zadanie dodawać otuchy i wspierać rozwój duchowy, moralny i etyczny osób przebywających w więzieniu. Program rozpoczęliśmy w 1995 roku od odwiedzin w lokalnych zakładach poprawczych, a przez ostatnie osiem lat prowadzimy regularne spotkania w więzieniu dla kobiet na Grochowie i w więzieniu dla mężczyzn na Rakowieckiej.

Głównym celem naszych spotkań w więzieniach jest głoszenie i praktyczne wykazanie dobroczynnych skutków osobistej wiary w Boga i Jego Słowo. Dokonujemy tego głównie poprzez rozmowy, osobiste świadectwa i studiowanie Pisma Świętego, a także przez muzykę na żywo, przedstawienia teatralne itp.

Projekt jest również wspierany przez program korespondencji, a także pewne ograniczone wsparcie dla więźniów nie mających rodziny ani przyjaciół, którzy mogliby zaspokoić ich podstawowe osobiste potrzeby. Poniżej przedstawiamy fragmenty listów, które świadczą o skuteczności tego programu:

Postanowiłem napisać ten list, bo chcę Ci z całego serca podziękować. Mam na imię Artur i poznaliśmy się na spotkaniach na Rakowieckiej. Kiedy trafiłem do w 2007 do więzienia przestałem się modlić. Byłem wściekły na Boga i obwiniałem Go za to, co mnie spotkało. Było dla mnie tragedią, że nagle jednego dnia straciłem wszystko. I tak to trwało, aż zacząłem przychodzić na spotkania prowadzone przez Ciebie i Twoich przyjaciół, którym też jestem bardzo wdzięczny. Na pierwszym spotkaniu dałeś mi broszurkę z refleksjami na temat życia i miłości. Powiedziałeś nam, jak ufasz Bogu i jaki On jest dla Ciebie ważny. I nagle zrozumiałem, że to nie Bóg się ode mnie odwrócił, ale że to ja odwróciłem się od Niego. Kiedy wróciłem do celi zacząłem czytać broszurkę. Na spotkaniu poprosiłeś nas żebyśmy poświęcili nasze życie Bogu odmawiając modlitwę na ostatniej stronie. Tak zrobiłem i zacząłem się modlić. Poprosiłem o przebaczenie i zaprosiłem Boga do swojego serca. Tej samej nocy poczułem ogromną ulgę. Od tamtej pory w moim życiu dzieją się dobre rzeczy. Na jednym ze spotkań poprosiłem o modlitwę w pewnej sprawie. Chciałem odnaleźć swojego syna. I 13.07.2009 zdarzyło się coś wspaniałego – po dwóch latach odnalazłem syna! Teraz inaczej też patrzę na mój pobyt w więzieniu. W pewnym sensie uratował mi on życie. Dzisiaj rozmawiam z Bogiem codziennie. Zwracam się do Niego z każdą decyzją i jestem gotów przyjąć wszystko, co On mi ześle. Znowu Mu ufam i jest mi z tym bardzo dobrze. Za to wszystko jestem Ci bardzo wdzięczny, a także wszystkim misjonarzom przychodzącym na spotkania. Będę się modlił, żebyście dalej prowadzili to dobre dzieło.” (Artur)

Już od pierwszego spotkania poczułam ciepło, które do tej pory jest ze mną. Chciałabym mieć Jezusa w sercu, zrozumieć Jego naukę i żyć uczciwie. Przed spotkaniem gnębiło mnie wiele pytań, na przykład „Jak się powstrzymać od robienia złych rzeczy? Jak pozbyć się uczucia złości i nienawiści? Jak zapomnieć o złych doświadczeniach? Jak nauczyć się kochać siebie i innych?” Twoja odpowiedź była jasna: „Pójdź za Jezusem i Jego się słuchaj.” Bardzo dobrze pamiętam te słowa. Te dwie godziny spotkania minęły tak szybko. Nie było czasu zadać wszystkich pytań. Bardzo nagrzeszyłam w swoim życiu. W pewnym momencie nie odróżniałam już prawdy od kłamstwa i nie miałam żadnych wyrzutów sumienia. Teraz dusza mi krwawi. Chcę pozbyć się swoich grzechów. Czuję się ciężka, tak jakby to zło było mi kulą u nogi. Chciałabym być wolna i proszę Was o pomoc. Jestem gotowa przyjąć Jezusa do serca. Spotkania z Wami zmieniają mnie na lepsze. Byłam tylko na dwóch, a już czuję, że nie jestem sama. Dużo czytam Pismo Święte. To pomaga. To działa. To naprawdę jest cud. Wybrałam już drogę prawdy, chcę pójść za nauką Jezusa.” (Urszula)

 

Społeczność WVM:

Choć zawsze zachęcamy uczestników naszych więziennych spotkań do znalezienia kościoła lub grupy wierzących, do których mogliby dołączyć, przekonaliśmy się, że większość uczestników ma trudności ze znalezieniem kościoła, do którego chcieliby regularnie chodzić. Stąd też, by zapewnić lepsze wsparcie osobom pragnącym pogłębić swoje chrześcijańskie doświadczenia, organizujemy obecnie społeczność WVM bazującą na wizji zjednoczonego chrześcijaństwa. Społeczność ta może pełnić dwojaką rolę, zapewniając wsparcie osobom nie będącym w stanie znaleźć odpowiedniego kościoła, jednocześnie funkcjonując jako dodatkowy element rozwijający wiarę u tych, którzy należą już do społeczności wierzących.

 

Z załączeniu przedstawiamy otrzymane wypowiedzi na ten temat:

Niestety przenieśli mnie do innego więzienia, ale jeżeli chodzi o Społeczność WVM uważam że dobrze jest jednoczyć się z innymi wierzącymi i z całego serca chcę do was dołączyć. Potwierdzam, że chcę się przyłączyć i akceptuję wszystkie warunki. Wychodzę na wolność 17 marca 2010 i wracam do Warszawy zacząć nowy rozdział życia. Na pewno odwiedzę Misję żeby zobaczyć się z Wami i ze wszystkimi braciami i siostrami, których poznałem na spotkaniach na Rakowieckiej. Napiszcie szybko. Szczęść Boże. Damian”

Odsiaduję wyrok w Warszawskim więzieniu. Od pierwszego spotkania z Wami cieszę się, że Bóg zsyła Aniołów, żeby pomóc takim jak ja. Kiedyś byłem ślepy i głuchy na ludzi i rzeczy dookoła, ale to się teraz zmieniło i zastanawiam się, czy kiedykolwiek będę w stanie wynagrodzić tym, których skrzywdziłem i czy Bóg przebaczy mi wszystkie krzywdy, które wyrządziłem? Jestem dochodzącym do siebie alkoholikiem i narkomanem. Jako młody człowiek uległem pokusom, które w końcu zaprowadziły mnie do więzienia. Teraz uczę się do matury i przygotowuję do zawodu hydraulika. Cieszę się, że coś buduję, a nie burzę. Za sześć miesięcy wychodzę na wolność. Czy będziecie mogli dawać mi wsparcie duchowe, żebym znowu nie zszedł na złą drogę? Chciałbym też móc pomagać ludziom i dzielić się Słowem Bożym z potrzebującymi. Mam nadzieję, że przyjmiecie mój wniosek o przyjęcie do społeczności i że będziecie ze mną korespondować. Łatwiej mi jest pisać o uczuciach, bo nie mam na tyle odwagi, żeby wypowiadać się w dużej grupie. Niecierpliwie czekam na odpowiedź. Dziękuję i szczęść Boże. Mirek”

Bardzo dziękuję za Twój list, który był dla mnie pociechą i dodał mi sił. Uczę się przyznawać do winy i do swoich błędów. Trudno mi było przebaczyć komuś, kto mnie skrzywdził, ale Twój list pomógł mi pozbyć się goryczy. Drogi Przyjacielu, potwierdzam, że przyjąłem do serca Jezusa jako mojego Zbawiciela. Chciałbym dowiedzieć się więcej o tym, jak można został członkiem społeczności. Jeżeli jest taka możliwość, chciałbym zostać ochotnikiem i podzielić się z innymi tym, co Jezus zdziałał w moim życiu. Chcę też być w kontakcie z innymi braćmi i siostrami przez spotkania i korespondencję. Modlę się za was wszystkich. Zostańcie z Bogiem. Zygmunt”

przeczytaj również o Rodziny w sytuacji kryzysowej i Poszukujący przystani